Czarne
chmury zaczęły kłębić się nad piętnastowiecznymi ruinami zamku w hrabstwie
Nottighamshire.Po chwili niebo zaczęły przedzierać pioruny ustępując raz na
jakiś czas miejsca głośnym hukom.Deszcz odbijał się niczym piłeczka kauczukowa
o bujną trawę,która porosnęła okolice ruin zamku.Każdy mądry mieszkaniec
wioski trzymał się daleko od tego owianego grozą miejsca.Gdzieś w oddali można
było usłyszeć dziecięcy płacz.
Kobieta
ubrana w czarną suknię oddaliła się od miejsca,skąd dochodził płacz.Szła szybko
stukając obcasami o kamienną posadzkę dobrze utrzymanych ruin zamku.
Raz po raz niepewnie odwracała głowę z obawą,że ktoś ją tam zobaczy.Była niemalże pewna,że nikt i nic nie zobaczy czynu który właśnie popełniła.Czyn straszny dla każdej matki.Chociaż decyzja była trudno,musiała wybrać odpowiednio.Rola samotnej matki była ciężka do odegrania zwłaszcza kiedy bieda zaczęła zaglądać już do okien jej drewnianej chaty.Jej mąż,który zginął w nieodgadnionych okolicznościach nie zostawił grama złota na utrzymanie jej i dwóch córek.W okolicach opuszczonego zamczyska,gdzie mieszkała nie było żywej duszy.Wszyscy tubylcy wyprowadzili się stąd pod zarzutem paranormalnych zjawisk i ludzi,którzy ginęli w niewyjaśnionych okolicznościach.Tej kobiecie też doradzano aby z córkami wyniosła się stąd.Pozostanie tutaj łączyło się z ogromną odpowiedzialnością.
* * *
Dwoje młodych ludzi przemierzało korytarze zamku,ubrani byli w czarne szaty.Ich twarze zastygły w nieodgadnionej mimice.Mężczyzna niepewnie rozglądał się po pomieszczeniu.
W kącie na jednej ze skał leżały dwa zawiniątka.Aaron podszedł i uważnie przyjrzał się znalezisku.
-Helen...podejdź.-mruknął do kobiety.Helen odwróciła się i z pogardą nachyliła się nad zawiniątkami.
-Co to jest?-zapytała pełna obrzydzenia.Aaron przyklękł i wziął na ręce jedno dziecko.
-To dziecko..Helen.-odpowiedział patrząc głęboko w zamknięte oczy niemowlaka.
-Pewnie któryś z mieszańców je podrzucił.-prychnęła odwracając wzrok od niemowlaka.
-Przygarnijmy te dzieci.-zaproponował Aaron.Helen szybko przystanęła i z wymalowaną determinacją na twarzy podeszła do towarzysza.Pomysł przygarnięcia dzieci ludzi innego pochodzenia wydawał się dla niej w tej chwili czystym obłędem.
-Nie zamierzam niańczyć tych mieszańców ! -warknęła wyraźnie zdegustowana.
-Skąd wiesz,że to mieszańcy?-odparł Aaron nadzwyczaj spokojnie,zupełnie nie przejmując się odpowiedzią kobiety.
-Widać.-mruknęła dosadnie.Skrzyżowała ręce na piersiach i posłała mężczyźnie pogardliwe spojrzenie.
-I tak brakuje nam ludzi,Helen.Dobrze o tym wiesz.Spróbujmy,zaryzykujmy.-szepnął odkładając niemowlaka na skałę.
-Doskonale zdaję sobie sprawę z powagi tej sytuacji Aaronie ! Ale nie pozwolę aby te plugawe mieszańce zanieczyszczały środowisko naszego klanu.Ot,co.-powiedziała w pełni świadoma swoich słów.
-Błagam Helen.Nawet nie wiedzą kim są.Z czasem nauczą się żyć tak jak nasz klan.-podjął kolejna próbę Aaron.Helen nie była przekonana co do tego,ale po chwili mruknęła.
-Ty będziesz się tymi dziećmi zajmował.Ja nie przyłożę do tego ręki.-obiecała Helen.
Aaron zadowolony ze swojej postawy ujął dwa zawiniątka i doszedł do Helen.Po czym oboje zniknęli w ciemnych i niebezpiecznych lochach.
/Ada
Raz po raz niepewnie odwracała głowę z obawą,że ktoś ją tam zobaczy.Była niemalże pewna,że nikt i nic nie zobaczy czynu który właśnie popełniła.Czyn straszny dla każdej matki.Chociaż decyzja była trudno,musiała wybrać odpowiednio.Rola samotnej matki była ciężka do odegrania zwłaszcza kiedy bieda zaczęła zaglądać już do okien jej drewnianej chaty.Jej mąż,który zginął w nieodgadnionych okolicznościach nie zostawił grama złota na utrzymanie jej i dwóch córek.W okolicach opuszczonego zamczyska,gdzie mieszkała nie było żywej duszy.Wszyscy tubylcy wyprowadzili się stąd pod zarzutem paranormalnych zjawisk i ludzi,którzy ginęli w niewyjaśnionych okolicznościach.Tej kobiecie też doradzano aby z córkami wyniosła się stąd.Pozostanie tutaj łączyło się z ogromną odpowiedzialnością.
* * *
Dwoje młodych ludzi przemierzało korytarze zamku,ubrani byli w czarne szaty.Ich twarze zastygły w nieodgadnionej mimice.Mężczyzna niepewnie rozglądał się po pomieszczeniu.
W kącie na jednej ze skał leżały dwa zawiniątka.Aaron podszedł i uważnie przyjrzał się znalezisku.
-Helen...podejdź.-mruknął do kobiety.Helen odwróciła się i z pogardą nachyliła się nad zawiniątkami.
-Co to jest?-zapytała pełna obrzydzenia.Aaron przyklękł i wziął na ręce jedno dziecko.
-To dziecko..Helen.-odpowiedział patrząc głęboko w zamknięte oczy niemowlaka.
-Pewnie któryś z mieszańców je podrzucił.-prychnęła odwracając wzrok od niemowlaka.
-Przygarnijmy te dzieci.-zaproponował Aaron.Helen szybko przystanęła i z wymalowaną determinacją na twarzy podeszła do towarzysza.Pomysł przygarnięcia dzieci ludzi innego pochodzenia wydawał się dla niej w tej chwili czystym obłędem.
-Nie zamierzam niańczyć tych mieszańców ! -warknęła wyraźnie zdegustowana.
-Skąd wiesz,że to mieszańcy?-odparł Aaron nadzwyczaj spokojnie,zupełnie nie przejmując się odpowiedzią kobiety.
-Widać.-mruknęła dosadnie.Skrzyżowała ręce na piersiach i posłała mężczyźnie pogardliwe spojrzenie.
-I tak brakuje nam ludzi,Helen.Dobrze o tym wiesz.Spróbujmy,zaryzykujmy.-szepnął odkładając niemowlaka na skałę.
-Doskonale zdaję sobie sprawę z powagi tej sytuacji Aaronie ! Ale nie pozwolę aby te plugawe mieszańce zanieczyszczały środowisko naszego klanu.Ot,co.-powiedziała w pełni świadoma swoich słów.
-Błagam Helen.Nawet nie wiedzą kim są.Z czasem nauczą się żyć tak jak nasz klan.-podjął kolejna próbę Aaron.Helen nie była przekonana co do tego,ale po chwili mruknęła.
-Ty będziesz się tymi dziećmi zajmował.Ja nie przyłożę do tego ręki.-obiecała Helen.
Aaron zadowolony ze swojej postawy ujął dwa zawiniątka i doszedł do Helen.Po czym oboje zniknęli w ciemnych i niebezpiecznych lochach.
/Ada
Piszesz bosko ! Czekam na pierwszy rozdział.
OdpowiedzUsuńWchodzę na bloga.Zajebiście mroczny szablon i nie było postów.Wchodzę dzisiaj-prolog.Genialny zresztą *_*
OdpowiedzUsuńHelen...będzie jej więcej ? Fajna jest xD Kiedy pierwszy ?
OdpowiedzUsuńZastanawiam się kim są te dziewczynki,kto to Aaron i Helen i o jaki klan chodzi.Mniemam,że się dowiem !
OdpowiedzUsuńTakie mroczne,ale zapowiada się ciekawie.Czekam na następne :*
OdpowiedzUsuńProlog..świadczy o tym czy blog będzie dobry.Nie zgadzam się z tym,ale w Twoim przypadku raczej tak będzie <3
OdpowiedzUsuńZapowiada się kolejna dobra bloggerka ♥
OdpowiedzUsuńMasz talent,pisz dalej.Amen.
OdpowiedzUsuńMiałam tu nie zostawać bo nic nie było,ale jest i to coś zajebistego więc zostanę :D
OdpowiedzUsuńJak świetnie napisać taki prolog ? Gadaj !
OdpowiedzUsuńKilka błędów jest ale tak to nic poza tym.MAsz szansę tu zaistnieć.Pozdrawiam !
OdpowiedzUsuńRuiny zamku ? Klany? Porzucone dzieci?
OdpowiedzUsuń-Mamo,rzucam szkołę zostaję na tym blogu !
Wszystkie te blogi takie przesłodzone,rzadko kiedy ktoś pisze o tej "mroczniejszej" stronie.Masz potencjał !
OdpowiedzUsuńJak te dzieci mają na imię,dręczy mnie to :)
OdpowiedzUsuńP.S: Boskie !
Zapowiada się demonicznie.Lubię to ♥
OdpowiedzUsuńMasz talent,nie ukrywajmy.Możesz stworzyć coś wielkiego.
OdpowiedzUsuńZgadzam się !
UsuńBardzo fajnie piszesz :) Aż miło popatrzeć,że pisze ktoś z talentem.Łatwo sobie to wszystko wyobrazić,twój styl jest niesamowity.Pozdrawiam,Ania !
OdpowiedzUsuńUbóstwiam Cię *_* Piszesz tak cuudownie,że brak mi słów.
OdpowiedzUsuńIle wejść xD Nie dziwię się,pisze tu osoba z talentem.Osiągniesz coś. Ola :)
OdpowiedzUsuńBoskie <3 świetnie piszesz
OdpowiedzUsuńWspaniałe! W życiu nie czytałam nic lepszego!
OdpowiedzUsuńCałkiem dobra opowieść, ale popracuj troszkę nad składnią ;)
OdpowiedzUsuń