Podczas gdy postacie w
zwiewnych, czarnych płaszczach, z niemowlętami na rękach przemierzały lochy,
na obrzeżach małego
miasteczka, w starej, rozwalającej się chacie, na świat przychodzi chłopiec,
który będzie miał wielki wpływ w przyszłości na los dziewczynek, a jak narazie
nikt jeszcze o tym nie wie i tak będzie do pewnego czasu w ich życiu.
***
~W zamku~
Surowa Helen i
dobroduszny Aaron stali właśnie przed Wielką Radą przywódców klanu. Na rękach
mieli dziewczynki. Chcieli się poradzić w ich sprawie. Ukrywanie ich byłoby
istnym szaleństwem. Możliwe, że mogliby zostać nawet rozszarpani przez
najemników rady.
-Więc znaleźliście te ludzkie
dzieci na skale w naszym zamku, prawda? - spytał Mason, wielki przywódca.
-Tak panie, leżały tam
owinięte w te szmaty. Zauważyłem też, że obie mają na nadgarstkach znamiona w
postaci ich imion. Jedna to Sophie, a druga Leah - Aaron chciał jak najlepiej
przedstawić sytuację, ale też zaopiekować się tymi istotkami.
-To w takim razie, dlaczegóż
to Aaronie przychodzicie razem z Helen i pytacie, co z nimi zrobić? Wiecie, co
z takimi zawsze robimy.
-Tak, ale one są niezwykłe.
Nie każdy śmiertelnik ma znamię w kształcie swojego imienia, mój panie. Moje
dobre serce nie pozwala ich pozostawić na pastwę losu naszych głodujących.
Błagam, byśmy razem z moją małżonką mogli je zatrzymać. Będziemy je wychowywać
tak, jak wychowywano nas, karmić i poić tym, czym karmiono i pojono nas. Nie
będą sprawiać problemu i nigdy nie dowiedzą się kim są naprawdę. Obiecuję -
Aaron był zadowolony ze swojej przemowy.
-Sługo mój, zgadzam się, ale
tylko dlatego, że ty i twoja żona jesteście mi wierni od samego początku. Ufam
wam i pozwalam, by te istoty ludzkie z wami zamieszkały. Jednak
uważajcie.Potrafię być dobry, jak i konsekwentny jednocześnie.
***
Mężczyzna o dobrym sercu był
bardzo uradowany z tej decyzji, ale za to Helen wypominała mu ją przez całą
drogę powrotną do ich 'miejsca zamieszkania', czyli kilku komnat w tym wielkim
zamku w Nottinghamshire. Kobieta ta od razu postawiła sobie jeden cel :
uprzykrzać to nędzne życie dwóm biednym istotkom.
'Mógł tu ich nikt nie
porzucać. Teraz będą cierpiały za błędy człowiekowatych' - pomyślała.
Już za niedługo miała wcielić
ten plan w życie, ale jak na razie dopiero dotarli do swojej komnaty. Ona
chciała jak najszybciej zaspokoić swój głód.
Udała się do
podziemi, gdzie trzymano ofiary do 'spożycia'. Chodziła pomiędzy wyrytymi
jaskiniami, aż znalazła ofiarę idealną. U góry widniał napis '2.Allen.' . Tak,
oto on. Przez kilka miesięcy torturowany przez 'oddział specjalny'.
-Teraz, to już na pewno ich
nie zobaczysz, Allen. Dzisiaj nadszedł twój koniec - wysyczała Helen.
-Błagam, daj mi je zobaczyć!
O to tylko cię proszę! - jęczała ofiara.
'Nie te numery ze mną,
mój drogi' - pomyślała.
-Najwyższy czas się pożywić.
Wysunęła swoje długie,
ostre kły, wbiła je powoli do ciała mężczyzny i zaczęła wysysać płyn, który
dawał jej ukojenie, jednocześnie wprowadzając do jego żył śmiertelną truciznę.
Krzyczał, próbował się uwolnić. Nic to nie dało. Przecież ona nic sobie z tego
nie robiła. Będzie się rozczulać nad odmieńcem? To nie w jej stylu. Raczej
bardziej w charakterze Aarona, ale nie w jej. Nigdy.
Po zaspokojeniu swojego
głodu, kobieta nakazała strażnikom wywieźć ciało tam, gdzie zawsze. To już
tradycja.
***
~U Aarona~
Aaron nie miał
oczywiście zamiaru karmić dziewczynek tym napojem z żył odmieńców. Nie wiadomo
skąd, znalazł głęboko w skrzyni mleko, którym mógł je dokarmiać. Jednak
musiał trzymać to w tajemnicy, bo Mason przecież nakazał podawać im TEN
płyn. One jednak mogłyby wtedy nie przeżyć, albo co gorsza, stać się strasznie
agresywne, lub za bardzo wrażliwe. Nie przetrwałyby z nami. W tym klanie trzeba
być twardym, ale też i choć troszkę wrażliwym, chociaż to już ostatnio bardzo
rzadko się zdarzało.
'Cóż, trudno.' - pomyślał
mężczyzna.
/Wikaa .
Przerażające,ale genialne ;) Myślałam,że to jedna osoba pisze macie bardzo podobny styl.Dwie osoby z talentem.Czekam na następne !
OdpowiedzUsuńDwie ZAJEBISTE autorki :* Macie talent,piszcie dalej.Amen !
OdpowiedzUsuń'Mroczne opowiadania są przereklamowane'-powiedziałam ostatnio.Ale to jest wyjątek,zapowiada się kolejne świetne opowiadanie !
OdpowiedzUsuńKim są ci ludzie ? To wampiry chyba nie są bo one nie mają jadu xD Zajebiście piszesz <3
OdpowiedzUsuńCzekałam i się doczekałam...czegoś tak wspaniałego !
OdpowiedzUsuńTo nie jest amatorski blog.Tu są dwie autorki o wielkim talencie i wiedzą jak go wykorzystać ♥
OdpowiedzUsuńTen kto po przeczytaniu stwierdzi,że to drugi Zmierzch jest w ogromnym błędzie.To jest zupełnie inne opowiadanie,początek czegoś niezwykłego :)
OdpowiedzUsuńŻadnych błędów nie widziałam,jest fajnie zwięźle i na temat.Już zaczynam Was kochać ! :*
OdpowiedzUsuńMoja mama to przeczytała i uważa,że to niespotykane że na tym świecie piszą osoby z talentem i którym sprawia to radość ♥
OdpowiedzUsuńNie ma odpowiedniego słowa w słowniku aby to opisać.To jest wspaprzefanzajgenialne !
OdpowiedzUsuńTak czytam i się przekonałam,że mroczne opowiadania też są boskie ! <3
OdpowiedzUsuńAda i Wika naszymi bogami,uświadomcie to sobie ! Założę Wasz Fun Club "Wikada" :**
OdpowiedzUsuńPiszecie wspaniale,macie talent i rozwijajcie to.To z pewnością dar ;3
OdpowiedzUsuńGenialne,mroczne,zajebiste,mroczne,fantastyczne,mroczne...moge wymieniać bezkońca ale nie chce mi się ;3 Czekam na next !!
OdpowiedzUsuńCudo,chciałabym mieć taki dar jakim w Waszym przypadku jest pisanie ♥
OdpowiedzUsuńWielbię Was uhuhu GENIUSZE !!
OdpowiedzUsuńKocham to,wielbię Was.Amen.
OdpowiedzUsuńWika,piszesz SUPER.Macie podobne style pisania z autorką prologu ! UWIELBIAM WAS ! :)
OdpowiedzUsuńI love it !
OdpowiedzUsuńPiszecie tak zajebiście,że aż bd musiały wydać mi jakiś poradnik czy coś ;D
OdpowiedzUsuńwyjebiste w kosmos,pozdrawiam Ola ;))
OdpowiedzUsuńJesteście boskie , zazdroszczę wam talentu pisarskiego , daleko zajdziecie :D
OdpowiedzUsuń