Jednak obie nie wiedziały ,
że ich rozmowie przysłuchiwał się ktoś zza ściany.
Tak, ta osoba była
bardzo podstępna i
obeznana w tym, co robi.
Poszukiwacz ofiar.
Znany był ze swojego
nieczystego sumienia i z tego, że potrafił być bardzo wyrachowany.
I tym razem już po raz
kolejny postanowił użyć swoich zalet, albo może nawet i wad?
*kilka minut później, w
komnacie dziewcząt*
-Co?! - wykrzyczała
Leah - Nie pozwolę ci wyjść! A tym bardziej samej!
-Lea, błagam ciszej.
Spokojnie. To tylko spotkanie z Jay'em. Nic mi się nie stanie - odpowiedziała
Sophie jak najbardziej stoicko.
-Czyli on ma na imię Jay? I
ja się dopiero teraz o tym dowiaduję?! - blondynka nie mogła odpuścić.
-Kobieto, co ci dzisiaj zaczęło
tak odbijać? To, że wychodzę poza mury tego zapleśniałego zamczyska to tylko i
wyłącznie moja sprawa! Mogłabyś się chociaż raz nie wtrącać w moje sprawy?! -
rzuciła Sophie, która była znana z tego, że bardzo szybko wybuchała.
-Czy ty do cholery nie
rozumiesz, że próbuję nas, ciebie chronić? Doskonale wiesz co się stanie, gdy
wyjdziesz! Możesz zostać nawet wygnana i skazana na pożarcie - odpyskowała
druga.
-Wolę zaryzykować - rzuciła i
skierowała się ostrożnie do muru zwanego murem obronnym.
Przeskoczyła na drugą stronę
uważnie się rozglądając i już przeciskała się przez dziurę w ścianie, kiedy
usłyszała ciche nucenie strażników.
Wystraszona wiedziała, że
chodzą oni co kilka minut przy tej ścianie na obchód.
Przeczekała chwilę i wybiegła
pośpiesznie do lasu pokonując szybkimi susami łąkę.
Zatrzymała się przy jednym z
ogromnych drzew i rozglądnęła się, by przypomnieć sobie drogę do drugiego końca
drzewostanu, gdzie mieściła się mała chatka.
'Od drzwi chaty na północ do
obrzeż miasteczka, pierwszy domek' - powtarzała sobie Sophie słowa nowo
poznanego chłopaka.
W tym dniu dziewczyna
wystroiła się. Założyła na siebie czerwoną sukienkę na ramiączkach sięgającą
jej do kolan. Włosy miała rozpuszczone, naturalnie proste.
'Jeszcze tylko chwila,
moment, a tam dojdziesz Soph' - powtarzała sobie w kółko.
Aż nagle, kiedy dziewczyna
szła właśnie pod drzwi chaty, ktoś na nią naskoczył i zemdlała.
*pół godziny wcześniej,
zamek*
Leah coraz bardziej się
niepokoiła o siostrę. Po tym jak wyszła, spotkała Johna, poszukiwacza. Ona nie
wiedziała kim on jest, więc myślała, że to jakiś starszy, gburowaty pan.
Jednak zmieniła zdanie, gdy
niespodziewanie naskoczył na nią.
-Co wy sobie wyobrażacie?
Hmm ? Że będziecie się wymykać potajemnie na jakieś spotkania? - ciągnął -
Jeśli tak myślicie, to jesteście w wielkim błędzie.
-Ale o czym ty ... - zaczęła
Lea.
-Dobrze wiesz o czym mówię
mała gówniaro - złapał ją za rękę i ścisnął - Równie dobrze mógłbym już was
zdradzić Aaronowi i Helen, ale dam wam szansę.
-Co mamy zrobić? - jęknęła
niezadowolona dziewczyna.
-Nie pyskuj, tylko słuchaj!
-ryknął - Kiedy będę cię potrzebował, przyjdę do ciebie, nie musisz się oto
martwić.
Puścił jej oko i zniknął z
zasięgu wzroku w minutę.
-W co ona nas wpakowała?! -
krzyknęła zdesperowana - Dlaczego ona pierwsze robi, a później myśli?!
Udała się szybko do swojego
pokoju w poszukiwaniu jakiegoś stroju.
***
Sophie obudziła się w
ciemnym, zapleśniałym lochu. Wpadła w panikę.
Do głowy nasuwały jej się
pytania normalne dla każdej ofiary.
'Co ja tu robię? Jak to się
stało? Gdzie jestem?'
Tak, została porwana.
Ale kto to zrobił?
Tego nie była pewna.
Po chwili dziewczyna
usłyszała zgrzyt przekręcającego klucza w zamku i wielkie wrota otworzyły się.
Do pomieszczenia wpadła
strużka światła pochodząca od zapalonej pochodni.
Najpierw wyłonił się cień
postaci, a później pełna postura człowieka dziwnie podobnego do Aarona.
-Kim ty jesteś? -
wysyczała Sophie.
-Odważna jesteś. Opuszczać
terytorium zamku - pokręcił głową - A tak w ogóle to Matt jestem.
Zdziwiła się, że powiedział
jej jak się nazywa.
-Miło mi cię widzieć Sophie.
-Skąd znasz moje imię? I
dlaczego tutaj jestem? - wyjęczała.
-Wszystko w swoim czasie,
Soph. Wszystko w swoim czasie.
Postawił przed nią srebrną
tackę z jedzeniem i mlekiem, której przedtem nie zauważyła.
-Serio? Mleko? -
powiedziała.
-Ciesz się, że nie dostałaś
płatków do tego, tylko owoce!
-Nigdy ich nie jadłam..
-Ach czyli karmili was tylko
i wyłącznie mlekiem? Można się było spodziewać po nich. A teraz jedz. Musisz
mieć dużo siły.
Już go nie było.
Kim on był?
Co chciał?
Na te pytania Sophie nie
znała odpowiedzi, ale wkrótce miała je poznać.
/Wikaa .
PS. dziękujemy bardzo za komentarze, które motywują nas do dalszej
pracy. Jeśli chcecie się czegoś o nas dowiedzieć, zapraszamy do zakładki
'Kontakt' u góry. :) - Autorki
♥
Sophie porwana ?! OMG zajebistee *_*
OdpowiedzUsuńDługggooo czekałam ale się w końcu doczekałam xDD
OdpowiedzUsuńGENIALNE,POZDRAWIAM I ŻYCZĘ WENY !
Przepraszam za niedodawanie rozdziału tak długo, ale szkoła, obowiązki :)
UsuńWY POWINNYŚCIE KSIĄŻKĘ NAPISAĆ NOO... ♥
OdpowiedzUsuńc.u.d.o.w.n.e ♥
OdpowiedzUsuńGENISZE I LOVE U <33
OdpowiedzUsuńCześć. Chciałam Cię zaprosić na mojego bloga. Dodałam dziś rozdział 1 i chciałabym wiedzieć co ludzie myślą ;)
OdpowiedzUsuńhttp://danger-feel.blogspot.com/
Fantastyczny!
OdpowiedzUsuńGenialny!
Czarujący!
Piękny!
Fenomenalny!
Uwielbiam tego bloga!
Tak bardzo ma oryginalny styl, że po prostu nie da się tego opisać słowami ! ♥
Jakim prawem piszesz tak świetnie, hmm? -.-
Zazdroszcę talentu! ♥
Tak lekko się czytało ten rozdział, że po prostu *.*
Czekam na nn i życzę WENY ;*
Pozdrawiam ♥
http://dramione-milosc-przez-glupote.blogspot.com/
(nowy rozdział :D )
Jejusiu, dziękuję za tak miłe słowa :')
UsuńTakie długie komentarze pokazują nam, autorkom, że mamy dla kogo pisać!<3
Czekam na następny rozdział , blog świetny , bosko piszecie , poprostu kocham was <3 ^-^
OdpowiedzUsuńCiekawe opowiadanie :)
OdpowiedzUsuń